O mnie

Tak naprawdę, nie nazywam się Beniamin Glebsky, tylko Karol Grzegorz Bromberg. Niestety, moje imię byłoby za długie, do wykorzystania w nazwie niniejszej strony, a inicjały… Hmmm… Te kojarzą się z pewną instytucją, której podstawowym zajęciem raczej nie jest fotografowanie. Chyba, że mamy na myśli zdjęcia szpiegowskie.

Kim jest zatem Beniamin Glebsky? Cóż… Właściwie to nikim. Nazwisko to pożyczyłem od jednego z bohaterów z powieści Strugackich. Na początku ten facet wydaje się zupełnie w porządku, pod koniec jednak to jego autorzy stawiają przed wyborem, w którym nieważne, w którą się pójdzie stronę, jest się już właściwie skazanym. Na bycie tym „złym”. Oceniając powierzchownie, facet rozczarowuje. Sęk jednak w tym, by się przyjrzeć dokładniej i zanim się osądzi, spróbować przynajmniej, wyobrazić sobie siebie, na jego miejscu. To jednak i tak nie ma większego znaczenia. Powieść jest świetna i to powinno w zupełności wystarczyć za wyjaśnienie…

Czemu „Fotografia nieartystyczna”?

Otóż uważam, że jest wystarczająco dużo fotografii artystycznej. Co drugi fotograf to artysta, a trzy czwarte wszystkich stron, publikacji, blogów i internetowych magazynów (innych teraz nie ma), o fotografii, to Sztuka w najczystszej postaci.

Pomyślałem więc, że dla równowagi, zrobię coś nie-artystycznego. Coś zwykłego i prostego, w sam raz dla zwykłego chłopa i robotnika (o inteligencie nie wspominając)

Czemu piszę o wszystkim?

Jeden z moich ulubionych fotografów, Ansel Adams, powiedział kiedyś…

Zdjęć nie robi się tylko aparatem fotograficznym. Na tworzenie zdjęcia składa się całe twoje życie. Wszystkie obrazy, które widziałeś, muzyka, której słuchałeś i wspomnienie ludzi, których kochałeś…

To moje życiowe motto, przynajmniej w odniesieniu do fotografii. Dlatego próbuję opowiedzieć parę historii, z których ja buduję moje zdjęcia. Historii pozornie nie związanych z tematem, ale składających się właśnie, na sumę moich doświadczeń